Obiektywna moralność nie istnieje

  • by

Powiem dziś kilka słów o moralności. O tym, dlaczego nie istnieje coś takiego jak obiektywna moralność. O tym, jak dużo osób chce krzywdy innych ludzi ze względu na swoje opinie. Zacznijmy od przyjęcia dwóch definicji:

Obiektywny – 1. istniejący niezależnie od czyjejś percepcji lub pojęcia, 2. Niezniekształcony przez emocje lub osobiste przekonania
Subiektywny – 1. Należący do lub wywodzący się z umysłu obserwatora, a nie omawianego obiektu, 2. Dotyczący lub wynikający z czyichś emocji, uprzedzeń etc.

To ważne, żeby na początku uporządkować swoje definicje, żeby zminimalizować stopień, w którym rozumiemy się inaczej. W obiegowym języku te dwa słowa rozumie się jeszcze na jeden sposób, tzn. subiektywna jest czyjaś opinia, a obiektywna jest czyjaś opinia, którą ktoś próbuje przedstawić jako nie swoją opinię, ale to jak w rzeczywistości jest. W tym tekście nie musimy przejmować się takim rozumieniem tych słów.

Podejrzewam, że większość osób nie zastanawiała się nigdy na temat moralności, nie myślała co to znaczy, że coś jest dobre, lub złe. Nie dziwi mnie to, większość osób nie interesuje się filozofią, a do życia w społeczeństwie wystarczy im pamiętać, że nie wolno zabijać ani kraść. Niestety, większość osób wyznaje wiarę w istnienie takiej czy innej obiektywnej moralności, nawet jeżeli o tym nie wiedzą. I co gorsza, według tych osób to właśnie ich moralność jest tą jedyną słuszną, przez co uważają, że mogą używać przemocy wobec innych, by żyli według tej moralności.

Uważajcie, to jest ważne:

  1. Nie istnieje obiektywna moralność. Jeżeli istnieje, ciężar dowodu spoczywa na osobach, które uważają, że istnieje – to jej zwolennicy muszą to udowodnić.
  2. Nawet jeżeli obiektywna moralność istnieje, nie jesteśmy w stanie jej poznać.
  3. Nawet gdybyśmy byli w stanie ją poznać, nieprzestrzeganie jej nie niosłoby za sobą żadnych konsekwencji.

Jeżeli jeszcze Cię to nie przekonuje, rozwinę teraz te argumenty.

Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć punktu pierwszego. Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto mówi, że coś istnieje, coś jest. Ktoś, kto twierdzi, że w połowie drogi między Ziemią a Słońcem znajduje się kot lecący na tosterze musi to udowodnić, a Ci, którzy w to nie wierzą, nie muszą udowadniać, że go tam nie ma. Odkąd przyjąłem poglądy wyrażone w powyższych trzech punktach, a było to dobre kilka lat temu, szukałem dowodu na istnienie obiektywnej moralności, lecz takiego nie znalazłem. Dobrym przykładem na taką moralność jest Bóg i zasady, które dał on ludzkości. Jak pewnie dobrze wiecie, mimo, że paru filozofów próbowało to zrobić, nie znaleziono jeszcze przekonującego ponad wszelką wątpliwość dowodu na istnienie Boga, więc również obiektywna moralność pochodząca od niego pozostaje nieudowodniona.

Punkt drugi – cokolwiek wchodzi do naszego umysłu zostaje zniekształcone przez to, jak rozumiemy język, jakim jest to powiedziane. Zostaje zniekształcone przez nasze emocje, przekonania, uprzedzenia. Może obiektywna moralność istnieje gdzieś we wszechświecie, ale jak ją poznać? Skąd będziemy wiedzieli, że zasady, które jakimś sposobem odkryjemy są właśnie tą obiektywną moralnością, a nie naszymi subiektywnymi opiniami? Znowu użyję przykładu Boga – załóżmy, że dekalog jest zasadami obiektywnej moralności. Tylko, że nawet te wydawałoby się proste zasady i tak interpretujemy w różny sposób. Weźmy najprostsze „nie zabijaj” – wydawałoby się, że jest to jasne, ale co w przypadku samoobrony? Co w przypadku aborcji? W końcu dla niektórych płód jest już człowiekiem, więc aborcja to morderstwo, dla niektórych wręcz przeciwnie. „Nie cudzołóż” też brzmi dosyć prosto, ale jakimś sposobem ksiądz z którym miałem lekcje religii podpinał pod to również nakaz spania z rączkami na pościeli. Mówiąc pojęciami abstrakcyjnymi zawsze będziemy wyrażali się subiektywnie.

I w końcu punkt trzeci. Czy coś się dzieje z osobami, które zachowują się niemoralnie? No… nie. Życie to nie kreskówka – jeżeli ktoś popełni coś „złego” to nie spadnie na tę osobę fortepian, wszechświat jej nie ukarze uderzając w nią piorunem. Jeżeli zostanie popełnione brutalne morderstwo i nie będzie żadnego świadka ani sposobu na odnalezienie sprawcy, to mordercy nic się nie stanie. Możliwe, że będzie miał wyrzuty sumienia – ale to jego wybór. I na pewno znajdziemy morderców, którzy mordowali bez późniejszych wyrzutów, więc ich obecność nie jest dobrym sposobem, na zdeterminowanie tego co jest dobre, a co złe.

Jedyne konsekwencje mogą się pojawić, jeżeli inna osoba dowie się, co popełnił morderca, i zdecyduje się coś z tym zrobić. Oznacza to więc, że konsekwencje są w 100% arbitralne i subiektywne – zależą tylko od innych ludzi i ich reakcji na dany czyn.

Osoby bardzo religijne powiedzą, że morderca poniesie konsekwencje – po śmierci pójdzie do piekła. Tak jak w przypadku Boga – potrzebny jest dowód.

Nie ma więc obiektywnej moralności, a jeżeli jest, i niesie za sobą konsekwencje – chętnie o tym posłucham.

Oczywiście, to co teraz mówię, nie oznacza, że możemy kraść, zabijać i gwałcić. Nie zachęcam do tego, bo zgodnie z moją subiektywną moralnością nie podobają mi się takie rzeczy, i tak jak większość społeczeństwa wolę się nie martwić, że każdy napotkany przechodzień będzie chciał mnie zadźgać nożem i nie zrobi mu to różnicy.

Zdanie sobie sprawy z braku istnienia obiektywnej moralności może nieść za sobą jednak pewne konsekwencje myślowe. Pomyśl o tym, że popierasz jakiś zakaz państwowy, i popierasz to, że złamanie tego zakazu spotka się z konsekwencjami takimi jak aresztowanie, lub w przypadku obrony własnej – morderstwo. Jaki zakaz popierasz? Możesz być przeciwnikiem aborcji na życzenie. Możesz zakazywać komuś palić trawki. Możesz zakazywać komuś pracować w sklepie w niedzielę. Dopóki twoja moralność była „obiektywna” twoje nakazy i zakazy były dobre i uzasadnione. Ale skoro wiesz już, że twoja moralność nie jest obiektywna, a jest zbiorem twoich subiektywnych opinii, czy nadal chcesz tak poważnych konsekwencji dla kogoś o odmiennej opinii? To naprawdę tak samo uzasadnione jak to, gdyby wg. Ciebie jabłka były lepsze od gruszek, i przez to każdy kto jadłby gruszki miał zostać wsadzony do więzienia. To tylko opinie. Czy gdyby to inna osoba stanowiła prawo wg. swojej moralności, swojej opinii, czy podobałoby Ci się, że jesteś aresztowany według jej widzimisię? Według jej preferencji na temat jabłek i gruszek?

Myślę, że głównym powodem dlaczego żyjemy w tak opresyjnym społeczeństwie, jest właśnie ta niewiedza na temat moralności. To twierdzenie, że nasze opinie nie są tylko opiniami, a są czymś więcej. Nie chodzi mi w tym tekście o zmianę twojego zdania np. na temat zabijania – oboje się zgadzamy, że jest złe (to nadal tylko nasze opinie). Ale przejrzyj swoje poglądy właśnie w poszukiwaniu tych gruszek i jabłek, i przemyśl, czy nadal chcesz przemocą narzucać je innym ludziom. Dobrym testem może być to, czy ok byłaby dla Ciebie sytuacja, gdyby ktoś inny narzucał Ci swoje preferencje w tym temacie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *